piątek, 11 kwietnia 2014

Different

Hej wszystkim, trochę mnie tu nie było. Sporo się działo, ale jakoś nie miałam ani siły, ani ochoty tutaj wchodzić. Mój znajomy oświadczył mi, że próbuję grać kogoś innego, będąc tu, a to, co naprawdę się we mnie dzieje, zachowuję dla siebie. Po części to prawda. Nie chcę pisać wszystkiego, bo tego może być za dużo, a czasu jest mało. Postaram się w parudziesięciu słowach napisać, co się ze mną działo.
Mianowicie kilka dni po napisaniu poprzedniego postu rozstałam się z Agatą. Powód teraz nie jest istotny. Stało się. I mimo, że zarzekałam się, że nie będę ani tęsknić, ani do niej nie będę chciała wrócić, to czuję co innego obecnie. Tęsknię i to jak cholera. W końcu ona była pierwszą, którą pokochałam aż tak mocno... Heh... Możliwe, że to czytasz, Agata. Przypomnij sobie moją roześmianą twarz, gdy widziałyśmy się ostatnio i powiedz mi, że już nic do Ciebie nie czuję. Zdziel po twarzy i powiedz, że tego nigdy nie było. Że nasz związek był tylko snem. Zbyt pięknym...
Co się działo ze mną później? Chodziłam do psychologa, który jakoś tam mnie ogarnął i wysyła mnie do psychiatry. Tak, zbyt dobrze ze mną nie jest. Rodzice w końcu zauważyli, że coś jest nie tak. Szkoda, że tak późno. No cóż...
Poznałam w międzyczasie kilka świetnych osób jak np Kurumi-chan czy Weronika, ale też osoby, z którymi nigdy w życiu nie chciałabym mieć styczności. Co innego osoba, z którą da się pogadać, trochę pośmiać, a co innego ktoś, kto sobą reprezentuje jedynie głupotę. Aż szkoda mi takich osób, a wdawanie się w głupie dyskusje nie ma kompletnie sensu. Szczególnie, że część z nich ma mnie za chłopaka, a ja jakoś nie mam ochoty ich z błędu wyprowadzać. Jest też inna strona medalu- nie wiem kim do końca jestem. Czy jestem dziewczyną, lesbijką, może bi albo trans... Jestem Kona czy Natan? Które z nich? A może oboje? Już nie wiem co myśleć, co robić...
Mam dość. Wszystkiego. Życia, ludzi, drapania w gardle od dymu, dudnienia muzyki w uszach... Dość siebie.

Ale czy tak łatwo jest umrzeć i wszystko tu zostawić?


This world scares me. All the things you hear about going on in the world. it truly scares me. The thoughts shouting at me in my head. the things I see. It makes me wonder….are we in hell? ~Lauren

niedziela, 16 marca 2014

Ostatni.

Witam.
Tak, Ayami wpadła po dłuuuuugiej nieobecności.
Ale tylko na chwilkę.

Wpadłam tak właściwie... się pożegnać.

Pewnie zrobicie zdziwioną minę, czy coś. Albo w ogóle się nie zainteresujecie, machniecie tylko ręką. Nie jestem w stanie przewidzieć reakcji wszystkich ludzi. Choć pewnie i tak większości obojętne jest to, czy dalej będę na tym bogu, czy też nie. W końcu on i tak... "podupadł" jakiś czas temu.

Blog ten był... był dla mnie miejscem, gdzie mogłam się wygadać. Mogłam sobie napisać co mnie trapi, w pewnym sensie wyrzucić to z siebie i miałam świadomość tego, że na 99% nie będzie odzewu. Bo w końcu pisałam o swoich problemach do zupełnie obcych ludzi. A dzisiejsze społeczeństwo jest takie, że większość (nie mówię że wszyscy!) ma innych i ich problemy głęboko gdzieś, najprościej rzecz ujmując.

Wtedy, gdy ten blog powstawał, miałam problemy ze sobą, swoją osobowością. Miałam bałagan w głowie, nie wiedziałam komu mogę ufać, na ile mogę ufać. Krzywdziłam niektórych tym, że napisałam coś tu, na blogu, a nie powiedziałam tego im. I musieli dowiadywać się stąd. Publicznie i na forum: bardzo za to przepraszam.

Teraz zrobiłam ze sobą porządek. Odnalazłam siebie. Wiem, komu mogę ufać. Już nie potrzebuję mówienia o tym, co mnie trapi gdzieś w przestrzeń.

Mogłabym pisać dużo, ale... nie czuję potrzeby tłumaczenia się z mojej decyzji tak naprawdę.


Jeśli ktoś będzie chciał, odnaleźć mnie można na: Dary Losu. I chyba już tylko tam. Co z Shizayą: nie wiem. Z moim blogiem: tym bardziej nie wiem. W tym roku mam egzamin gimnazjalny i na razie nie mam czasu na pisanie. Po prostu. A! I na fanpage może w wolnej chwili wpadnę. Na razie nie mam na to po prostu czasu ;---;

To co? Nie dajcie się nauce, realizujcie swoje cele, gońcie za marzeniami, uważajcie na swoje relacje z innymi, żeby nie krzywdzić ważnych Wam osób. Znajdźcie tę najważniejszą dla Was osobę. To piękne uczucie.

No cóż... to zapraszam na Dary Losu, gdzie ostatnio pojawił się 8. rozdział. Historia nabiera tempa i dziejesię coraz ciekawiej. Zapraszam :3

Papa!
~Ayami



niedziela, 9 lutego 2014

Deadman

Ostatnio jestem niczym trup.
Sina jak trup.
Niemalże tak samo zimna jak trup.
Ciągle słyszę od kogoś "zabierz te trupie ręce"
Przepraszam.
Za wszystko.
Za wystające kości,
Za zapadnięte lekko policzki,
Za brak apetytu,
Za brak chęci do czegokolwiek,
Za brak motywacji,
Za powolne wyzbywanie się uczuć, de facto niezależnie ode mnie,
Za moją głupote,
Za moje lęki,
Za moją orientację,
Za moją płeć...
Dlaczego nie mogłam urodzić się w ciele chłopaka?
Dlaczego nie jestem w stanie spełnić oczekiwań osoby, którą kocham najbardziej?
Dlaczego nie mogę być taka, jaką chcieliby mnie rodzice czy przyjaciele?
Dlaczego straciłam zaufanie do ludzi? Do samej siebie?
Dlaczego tyle spraw mnie już przerasta?
Dlaczego tak bardzo chcę swojej krzywdy?
Dlaczego nie potrafię sobie nic zrobić?
Dlaczego Ace mnie wtedy powstrzymał?
Dlaczego niektórym ludziom tak bardzo na mnie zależy?
Dlaczego namnożyło się tylu ludzi, którzy nagle zapałali do mnie nienawiścią?
Dlaczego przestałam wierzyć w poprawę?
Dlaczego przestałam wiedzieć cokolwiek?
Dlaczego prawie przestałam się szczerze uśmiechać?
Dlaczego próbuje oszukać samą siebie,że jest lepiej niż w rzeczywistości?
Dlaczego moje serce musi tak boleć, a ja boję się sięgnąć po tabletki?
Tyle pytań i brak odpowiedzi na żadne.
Jestem żyjącym trupem.
Sina jak trup na ciele.
Blada jak trup na twarzy.
Zimna jak trup...
Jednak jestem myślącym, mówiącym trupem.
Umarłam już za życia...

"Chciałbym wrócić do nieba, ale nie mogę latać"

środa, 1 stycznia 2014

Nowy rok

Święta, święta i po świętach... Chyba nigdy nie uda mi się zrozumieć po co ta ganianina od samego początku listopada. Nalatać się, zostawić w sklepach tyle kasy ile wlezie... Po co to komu? Ah, przecież to czas na spotkania z rodziną, wspólne świętowanie... Ale czy można się z tego jakoś wyrwać? Zapewne tak, jednak nie wtedy, gdy ma się te 15 lat. Nie cierpię jakichkolwiek spotkań rodzinnych. Bez wyjątku. Tej udawanej życzliwości, pustych słów, fałszywych uśmiechów. Jak to określiła jedna z moich kuzynek, szopka. I miała rację, bo te święta niczym więcej nie były.

Dobra. Koniec biadolenia o tym jak nie cierpię mojej rodziny. Jako, że już wszedł rok 2014, przydało by się wziąć sobie na niego jakieś postanowienia... Hm... Może..

Postanowienia Kony na 2014 rok:
- nie dać się złamać
- nie ciąć się
- zdać gimnazjum z PRZYNAJMNIEJ 5.0
- dobrze napisać egzamin
- dostać się do Prusa lub Królówki
- być taka, żeby Agata nie żałowała, że ze mną jest
- żeby nie robić ludziom tylu problemów
- nauczyć się w końcu odszczekiwać ojcu, bo obecna sytuacja między mną a nim mi się nie podoba
- wybrać się w końcu do psychologa
- wypić kolejkę za zdrowie Marcina na jego urodzinach
- przedstawić Agatę rodzicom jako moją dziewczynę
- bliżej skumplować się z Damianem
- ograniczyć zaufanie do niektórych ludzi
- rozwinąć się z zespołem

Toooo chyba na razie tyle. Jak z Wami? Macie swoje postanowienia noworoczne? Jak widzicie nadchodzący rok i co wynosicie z tego, co Was spotkało w zeszłym?

piątek, 13 grudnia 2013

I don't know...

Znacie Natalię? To taka kujonka z 'a'. Taaaka dziwna, zawsze siedzi sama, bo nikt jej nie lubi. Tak, ta. Ciemne włosy, jasne oczy. No i grzywka na bok. Jasne, że ma okulary... Widocznie nie mogła już na siebie normalnie patrzeć i oślepła. Hahahahaha! Przecież ona jest taka śmieszna, nie widzisz? Na siłę próbuje się do kogoś przyczepić... Jest żałosna... Nie wiem, co ten Dawid w niej widzi... Lata za nią niczym piesek, pewnie znowu coś chce... Co? Przyjaciele? Ona nie ma przyjaciół...

Ej, czaisz, że już gimnazjum!? Czaaad! Nowi ludzie, nowi nauczyciele... A te dziewczyny..! Stary, popatrz tylko... Tamta z długimi włosami, co ją właśnie na środek wywołali... Izka, powiadasz... Ładna. Ooooo i jest nasz odludek! Widać przyciąga do siebie inne ufoludki, bo popatrz tylko na tamtą w rogu. Wygląda jak z jakiegoś komiksu... Dziwaczka...

W gimnazjum Natalia w zasadzie przestała istnieć. Zmieniła się, ludzie ją polubili... Dziwne, co? Stała się zupełnie kimś innym...

Konata? Ah, spoko jest. Wydaje się miła, tylko jest jakaś dziwnie zdystansowana... Jakoś nie umiem z nią zbytnio rozmawiać, ale widać ktoś sobie radzi. Podobnoż pare osób stwierdziło, że jest ciekawą osobą. Ej, ona w końcu ma przyjaciół. Dziwne, prawda? Ponoć sama w to nie wierzy...

Coś z nią nie tak, widzisz? Znowu została sama... Jej przyjaciele odeszli, zostawili ją samą. Historia lubi się powtarzać, prawda? To samo było w szóstej klasie. Sądziła, że ma przyjaciół, ale oni wszyscy odeszli. Wybrali innych, lepszych, bardziej popularnych. Ci, których uważała za najbliższych przyjaciół, zostawili ją. Płakała, ale wiedział o tym tylko Antek. Tylko on to zauważył. Tylko on chciał. A Kona zdała sobie sprawę, że gdyby coś jej się stało, to przejęło by się może ze 3 osoby? A ta myśl jest co raz silniejsza. Za każdym razem. Kiedy idzie przez pasy, gdy biegnie na autobus, czuje, jakby jakiś samochód wbija się w jej nogi. Albo cokolwiek innego. Cokolwiek, a ona trafia do szpitala. Kto przyjdzie? Kto się nią przejmie?

Ktokolwiek...?

sobota, 7 grudnia 2013

Miesiąc

Jeeeeeeeezuuuu, jak ten czas zapierdziela... x.x Dopiero co był wrzesień, cała fandomowa afera, początek szkoły, potem w miarę spokojny październik, listopad, a w nim sporo miłości, ale też i zamieszania związanego nie tylko z nią, jak rownież z moimi przyjaciółmi. Czasem było naprawdę ciężko, ale przebrnęliśmy przez to i mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Tak, dobrze napisałam. Jestem szczęśliwa. W końcu. Nie jest co prawda idealnie, ale dość dobrze ^~^ Ideały po jakimś czasie się nudzą, prawda? Byłam ostatnio na Tropach Europy. Co to jest? Otóż jest to taka gra miejska, która polegała na wypełnianiu zadań w kolejności ustalonej dla nas na Karcie Gry. Ogólnie była świetna zabawa, fajni ludzie (moją drużynę poznałam dopiero w dniu eventu xD). Tak poza tym to co raz więcej osób dowiaduje się o tym, kim jestem. W sensie, że wolę dziewczyny i że jest ktoś, kogo pokochałam naprawde mocno. Zawsze jest to zdziwienie, pytają czy to prawda, czy jestem tego pewna i kiedy to się zaczęło... Dlaczego 'wybrałam' bycie tym, kim jestem... Te pytania doprowadzają mnie często do szewskiej pasji, której staram sie nie okazywać, bo mogłoby być dość nieciekawie...

Tak btw to zapraszam na mój:
Ask.fm
Tumblr

Wkrótce na moim blogu pojawi się jedna, może dwie notki. Mam nadzieje, ze Wam przypadną do gustu ^~^

poniedziałek, 11 listopada 2013

Hipocritic Monster

Jestem hipokrytką. Pierdoloną, zapatrzoną tylko na swoje uczucia, masochistyczną hipokrytką. Działo się tyle, aż tyle. Miłość. Kocham Ją, ale co z tego, jeśli rani to moich przyjaciół? Jestem głupia. Bo jednak się zdecydowałam. Wcześniej tyle na Nią gadałam razem z Levi... Tyle gorzkich słów... Czy we wszystkie wierzyłam? Nie. Tak, Ona mnie zraniła, ale nie umiem się od Niej odwrócić. Nie umiem... Kłamstwa. Tyle kłamstw. Całe moje życie jest kłamstwem i wielką pomyłką. Kim są dla mnie ludzie? Kto cokolwiek więcej o mnie wie!? Kim są dla mnie ci, których nazywam przyjaciółmi? Rodziną? Kim są dla mnie ludzie, dzięki którym żyję? Rodziną czy zupełnie obcymi ludźmi? Ilu osobom nie mówiłam wielu rzeczy o sobie, bo by mnie znienawidzili? Teraz już mi obojętne. Wszystko jest mi już obojętne. Mam już powoli wszystkiego dosyć. Chyba poproszę ojca, żeby zapisał mnie do tamtej psycholożki. Ktoś musi okiełznać tego potwora. Sama nie dam rady. Sama nim jestem...

>>Klik<<

czwartek, 31 października 2013

Bunt ciszy

Zastanawiam się co powinnam robić, żeby to pasowało moim przyjaciołom i znajomym. Szczególnie pewnej szanownej osóbce, która siedzi ze mną w ławce.
Kiedy w czwartek przed polskim zobaczyła, że odpisuję Agacie, to zdawało mi się, że zaraz wyjdzie z siebie.
"Czemu z nią piszesz?!"
"Jak możesz być taka głupia?!"
"Kacper, powiedz jej, że jest głupia"
"Ona jest głupią *****! Znowu jej uwierzysz i będziesz cierpieć!"
"Potem będziesz mówiła, że miałam rację"

Czy to, że chciałam z Agatą wszystko wyjaśnić, poznać jej wersję, usłyszeć/przeczytać co ma mi do powiedzenia jest czymś złym? Czy to jest głupotą? Może to, że chciałam się z nią spotkać, żeby porozmawiać twarzą w twarz i nie zostawić niepotrzebnych niedpowiedzeń świadczy o mojej naiwności?

Eh... Znowu miałam "rozmowę" z ojcem. Doszło w końcu do tego, że się zamknęłam się i nie mogłam nic z siebie wydusić. Po policzkach płynęły mi łzy, a w gardle czułam stale narastającą gulę. Ja nie umiem z nim rozmawiać. Po prostu nie potrafię, a on tego nie rozumie. Twierdzi, że tym, że nic nie mówie, wyrażam swój bunt. Buntuję się ciszą... Ale niektórych spraw oni po prostu nie zrozumieją. On nie zrozumie. Nie mam racji? Co mam mu powiedzieć? Że Klaudyna nie była dla mnie tylko koleżanką, że kochałam Neko, że kochałam Agatę? Może mam mu jeszcze opowiedzieć co się działo między mną, a Agatą? Nie. Zdecydowanie nie. Nie sądzę, żeby teraz był ten czas, żebym musiała się mu z tego tłumaczyć. Jeszcze stwierdził, że mam to wszystko w dupie, że nic nie mówię... Nie mogłam nic wydusić z siebie, a on chce mnie umówić na wizytę do swojej znajomej, która jest psychologiem. Wie już, że nie chcę iść, ale bardzo możliwe, że zrobi po swojemu.
Zobaczymy

środa, 30 października 2013

Lekcje i.. Krowy?

Pisząc posta jestem wkurzona, bo jakaś - przepraszam, ale muszę - sucz c: się rozwaliła na ławce, jakby była księżniczką i jeszcze ławką trzęsła w czasie gdy odpisywałam angielski. Królewna od siedmiu boleści się znalazła. No.
Siedzę na wychowawczej i jest dziwnie.  Jeszcze mnie kurwa podsiadła suka druga. Ja pierdziele, jaka dziwna klasa.. Cud, że chłopcy normalni są. No, ale do sedna sprawy - u mnie jest dziwnie, bo jak to Ayami myśli "zakochałam się", ale to nie jest do końca prawda. Cóż, podoba mi się pewien chłopak, jestem nieco zazdrosna, ale to nadal nie jest miłość. Zauroczenie - możliwe. Dzisiaj się trochę wkurzyłam, bo miałam cudowny plan zagadnięcia do niego gdy nagle jakąś dziewczyna się do niego dosiadła. W mojej głowoe pojawił się plan zabicia młodocianej c: no ale wiecie, pan, którego opisuje nawet sam do mnie zagadał i starał się prowadzić rozmowę, pytać. No i mówi mi cześć T3T a wczoraj była dzowna sytuacja, z której nic nie wywnioskowałam, ale trochę się uśmiałam.  No. Tylko szkoda, że przestał jeździć tramwajem.. Bo było by normalnie super. W każdym razie - trudno. Zaraz mam wdr na którym nic robić nie będę więc zarąbiście. Mogłam wziąć książkę.. Myślenie włącza mi się dopiero teraz..
O, jedna z mojej klasy zorientowała się, że nie było jej w poniedziałek. Brawa dla tej pani, która wreszcie włączyła myślenie <brawa>
Chyba kończę ten post,
Branoc <3

piątek, 25 października 2013

Odbicie

Patrząc w lustro, widzę średniej urody chłopaka ze stanowczo za długimi włosami, kryjącego smutne, zielono-szare oczy za szkłami okularów. Kolejny raz zranił osoby, na których mu naprawdę zależy. "Przepraszam..." - mówi, choć wie, że to nie wystarczy... Przyjaciele, którzy są mu bliżsi niż rodzina. To ich właśnie zranił. Zranił, choć nie chciał. To było nieświadome... Mówili, że się oddalił... Ale czy to jego wina, że zawsze cieszy się niemalże jak głupi, gdy ktoś obdarzy go swoim czasem, uwagą... Czy to jego wina, że gdy się cieszy z jakiejś relacji i kimś dla niego miłym, serdecznym, to chce opowiedzieć o tym światu? On naprawdę nie chciał przez to nikogo zranić...
Po policzku spłynęła mu słona łza. Zdjął okulary, żeby otrzeć oczy, ale jak na złość pojawiały się tam kolejne krople, które powoli i uporczywie zamieniały się w strumienie. Nie wie, jak je powstrzymać. Nie wie, jak naprawić swoje błędy. Chce zatrzymać przy sobie dziewczynę, która jest mu bliższa niż rodzona siostra, ale nie może. Widać po nim, że ma przeczucie, że lepiej by było, jakby coś mu się stało. Że lepiej by było, żeby dosięgnęła go jakaś krzywda, żeby on nie chodził do szkoły, a ona nie musiałaby na niego patrzeć. Nie chciał umierać. On po prostu chciał usunąć się z drogi tym, których kocha i których zranił.

czwartek, 17 października 2013

Zmiany

Hej wszystkim, to znowu ja. Może lepiej będzie jak napiszę w punktach, co się działo i potem to rozwinę.

1. Spotkanie z poetami i wiersze.

Dwa tygodnie temu, w piątek w mojej szkole zostało zorganizowane spotkanie z przedstawicielami grupy poetyckiej "Witraż". Opowiadali nam o tej grupie, pokazali czego unikać w swoich pracach. Co było poźniej? Otóż pisaliśmy wiersze. Tematyka była dowolna, a najlepsze mają pojawić się na pocztówkach, które będą wysyłane do ważniejszych osobistości z naszego miasta, ale też autorzy wydanych wierszy dostaną kilka egzemplarzy dla siebie. Miło ^~^ Prócz pocztówek ma zostać wydany zbiór twórczości gimnazjalistów z naszej okolicy, zapewne pod tytułem "Bzdurnik poetycki". Poszukajcie kiedyś w księgarniach ^~^.
Na zajęciach napisałam dwa wiersze białe, jednak nie pomyśałam, żeby je sobie zapisać... Jak się ukażą, to tu wstawię, okej? Tematyka obydwu jest podobna momentami, lecz jednocześnie mówią o czym innym. Pierwszy jest jakby do pewnej, ważnej mi osoby, a drugi o codzienności. Niestety nie pamiętam ich w całości, więc wstawię je jak tylko sie pojawią na papierze.

2. Zmiany

Zmieniam się. Sama zauważam, że się zmieniam. Może i dla otoczenia stwarzam pozory, że jestem mądrą, grzeczną dziewczynką, ale wcale tak nie jest. Staję się co raz to bardziej chamska, kąśliwa, zaczynam z czymś, co kiedyś mnie odrzucało. A raczej zaczynałam, bo sprawa jest już w sumie zamknięta. Ostatnio zaczęłam odkrywać sporą satysfakcję z tego, że kogoś wkurzam i sprawiam u tej osoby powody do zazdrości, wiedząc jak to na nią działa, a jej miny tylko mnie nakręcają. Wiem, jestem straszna.

3. Zespół, Antek i Ola

Razem z Antkiem jakiś czas temu postanowiliśmy założyć zespół. On na basie, ja na wokalu, dwóch Marcinów na gitarach, a nasza kochana Ola na perkusji. Marcel (tak wołają na jednego z Marcinów) już nam planuje wystepy na różnych konkursach i festiwalach, ale i tak zostaje sprawa co my tak właściwie będziemy grać. Prawdopodobnie zostaniemy przy rock'u, może spróbujemy metalcore, jeżeli któryś z chłopaków nauczy się growl'a.

4. Zmiany

Nie chodzi tu tylko o zeszły tydzień czy dwa, ale mniej więcej czas od założenia tego bloga. Zmieniłam się zarówno z wyglądu, jak i z charakteru. Osoby, które poznały mnie dość dawno, nie zobaczyłyby tej samej dziewczyny, którą byłam kiedyś. Dwie różne osobistości, wiecie? Dawniej bardzo cicha, nieśmiała dziewczyna, która była dosyć wyraźnie alienizowana przez otoczenie. Jak jest teraz? Jestem sporo śmielsza, walcze o swoje i nie daję sobie tak wchodzić na głowę jak kiedyś. Znajdzie się dużo spraw, o które by mnie nie nie posądzono, bo tam nie pasuję, a miało to miejsce. Nie chcę pisać o tym na blogu, ale część osób już to wie, a niektórzy lepiej jeśli się nie dowiedzą. Z czasem może to ujawnię, ale na pewno nie teraz. Nie chodzi o to, że się tego wstydzę, czy coś, ale po prostu nie chcę kolejnego wykładu, choć wiem, że to i tak mnie nie minie.
Nawet nieźle mi idzie tworzenie pozorów i tej otoczki niewinności, jednak w końcu trzeba będzie z tym skończyć. Pytanie tylko "kiedy?"

wtorek, 1 października 2013

Komentarze, komentarze....

Przepraszam, że tyle nie pisałam, ale miałam trochę do załatwienia oraz musiałam ułożyć sobie wszystko, co ma związek z pewną panną zwaną Koalą. Wracając do poprzedniego postu... Wiem, że troche za krótko mi to wszystko wyszło i mało co tam wyjaśniłam, ale byłam padnięta i ostatnie słowa pisałam niemal przez sen. Tak więc widziałam się z Klaudyną, gadałyśmy raczej normalnie, jakby nic nigdy się nie stało. Trochę dziwne, ale cóż poradzić. Drugiej części już raczej nie trzeba tłumaczyć, bo to jasne. Czuję brak tego kogoś obok mnie, ale widać muszę na Nią poczekać. Nic na siłę, na nic pośpiech. Po co się spieszyć, żeby później stwierdzić, że to pomyłką? Nie warto...
Został jeszcze tytuł. Jest to cyctat z wypowiedzi mojej byłej przyjaciółki. Czemu byłej? Lepiej będzie, jeżeli nie będę się brać za tłumaczenie, skoro nawet nie wiem o co jej poszło. Są różne teorie, ale nie mam pojęcia o co jej chodzi. I wiem, że to dziwne, ale mimo to prawdziwe. Dziwny świat, wypełniony dziwnymi ludźmi z dziwnymi zainteresowaniami i problemami. "Kimże jesteś, aby stanowić!?" - jak mówiło Jagnię z "Siewcy Wiatru" Kossakowskiej. Właściwie to jestem nikim. Mało znaczącym pyłkiem względem ogółu, lecz jednak na tyle ważnym, by jeszcze istnieć. Eh... Przepraszam. Nie powinnam tak emować (też przez wzgląd na Aśkę, która co raz tu sprawdza i mogę za to w szkole dostać w łeb). Mam za przyjaciół naprawdę świetnych ludzi, lecz z częścią z nich niestety nie widzę się tak często jak bym chciała.
Mam ostatnio wrażenie, że ranię moich przyjaciół, ale nie wiem, co z tą świadomością zrobić. Staram się wszystko ogarniać, naprawiać (no, poza jednym, bo tego się raczej naprawić nie uda), lecz efekty są albo niewielkie, albo nie ma ich wcale. Możliwe, że ja po prostu za dużo myślę i coś mi się ubzdurało... Levi każe mi przestać myśleć, wyłączyć się... Jednak ja nie potrafię. "Właśnie, wszystko sprowadza się do "nie potrafię". "
Eh... Jestem zbyt rozkojarzona ostatnio i nie za bardzo czasem ogarniam co się wokół mnie dzieje... No coż, jakoś dam radę. Przeżyję.

Trochę zmieniając temat to w komentarzach pod ostatnim postem Ayami, pewien Anonim wysnuł teorię, że Aiko i ja zaczęłyśmy zaniedbywać bloga. To nieprawda. Przyznam, ostatni post, jaki dodałam był jakiś czas temu, potem posty od Ayami i te komentarze, jednak ja cały czas tu jestem i muszę sobie coś poukładać. Koala pisała, że mam przez nią doła i żeby pewne osoby się ode mnie odczepiły, ale to nie takie proste. Zgadza się, miałam przez kilka dni doła spowodowanego przez to, co powiedziała mi Koala, ale liczenie na to, że przez jeden komentarz ludzie przestaną zostawiać tutaj takie komentarze, jest moim zdaniem bezcelowe. Wolę znać zdanie Czytelników, bo też i dla nich to wszystko wstawiamy. Dlatego, proszę, piszcie co Wam leży na sercu i pytajcie o co chcecie, jeżeli coś Was ciekawi na mój/nasz temat. To tyle ode mnie. Pozdrawiam, Kona.

czwartek, 19 września 2013

"Złym ludziom dzieją się złe rzeczy"

Coś ostatnio jestem hiperaktywna na tym blogu, co możliwe, że wiąże się z tym, że coś mam trudności z zasypianiem i ogólnie ze spaniem... Mało śpię, mniej jem, dużo myślę, nawet jak na mnie, a myślę całkiem sporo. Niektórzy twierdzą, że jestem przewrazliwiona, ale trudno. Czuję też, że Mosiek z całą jego zajebistością nie powinien być tym, kto będzie ze mną spał. Brakuje mi ciepła innego ciała, jeżeli wiecie o co mi chodzi, przez co rozumiem przytulanie się takim późnym wieczorem z kimś bardzo bliskim, rozmowa, może drobne pocałunki... Nie wiem. Co ma być, to będzie, a nam nic do tego.
Podobno jestem wredna. Tak twierdzi Klaudyna...

Tymczasem ja uciekam spać.

Hirosiowych, nie!
Agat- , nie, o tez nie to...
Po prostu milych snów. Dobranoc

niedziela, 15 września 2013

Brajdsi, Królik i Koala



Kilka dni temu bylam u Nee-san w szkole, gdzie spotkałam się z nią i Agatą (Usagi w ogóle to po mnie przyszła) i poznałam Olę... Ta ostatnia jest taka... Taka.... Ahskdhavdirvsodjskpevajd *O* no ogólny zachwyt. Ona ma takie śliczne oczka, tylko niestety nie umiem określić ich koloru, a włoski ścięte á la Andy z Black Veil Brides *O* Fryzura co prawda daje jej nieco chłopięcego uroku, ale aaaah! Śliczna. Jeszcze powiedziała, że mogę z nią pojechać na BVB! OuO (a Koala jest o nią zazdrosna)
Tak ogolnie to z dziewczynami trochę płaczu było, trochę ciągania za rękę, żebym poszła z Agatą, gdy niezbyt chciałam... O, przytulanie też było. Hehehe... Zazdrosna Koala jest urocza ^~^. Poza tym jak się wtuliła, to nie chciała mnie puścić... Mam takie wrażenie, że płakała, ale stwierdziła, że żaden seme nie płacze. Nieprawda. Poza tym nazywa mnie "uke".. Ja nie jestem uke, no! To po prostu ona ma zbyt dominujący charakter... Ayami twierdzi tak samo, prawda Ayami? Ayami?
Odeszłyśmy z Koalą od reszty, a raczej ona pociągnęła mnie za rękę, trochę rozmawiałyśmy, trochę milczałyśmy, aż w końcu wróciłyśmy do dziewczyn. Po ostatnich wydarzeniach, miałam mieszane uczucia co do tego spotkania, jak ona się zachowa, jak zachowam się ja... Nie powiem, było to ciężkie, ale przebrnęłyśmy przez to i wszystko wyjaśnione. Gadanie, gadaniem, ale w końcu musiałam uciekać na autobus. Na pożegnanie było przytulanie, całowanie (w policzek głownie) oraz kolejny napad zazdrości ze strony Agaty, po ktorym każda z nas ruszyła w swoją stronę. Ola razem z Usagi, Ayami do siebie, a Koala za mną z kolejnym wywodem~ yey. Odprowadziła mnie na przystanek, pytała o różne rzeczy, bo stwierdziła, że chce mnie lepiej poznać. Nie jestem pewna co z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że nic złego.


Miałam dziś niezbyt zrozumiały dla mnie sen. Byłam nad jakimś jeziorem najprawdopodobniej sama, bez rodziny ani bliższych przyjaciół. Potem dołączyła do mnie trzyosobowa grupka składająca sie z dwóch chłopaków i jednej dziewczyny. Szybko złapaliśmy kontakt, a wyższy z chłopaków, który chyba nawet nazywał się Dawid albo Kuba, ewidentnie coś do mnie miał, a ja do niego. Wysoki, przystojny brunet z bodajże zielono-niebieskimi oczami, które były łudząco podobne, do tych należących do mojego starego znajomego Kuby.
W międzyczasie było u nas jakieś duże przyjęcie z ogromnym, niebieskim tortem z groszkami *q*, a jako, że miał dość spore rozmiary, to jeszcze trochę w lodówce dla nas zostało, świecąc tęczowym ciastem. Jakby co, to chcę takie na urodziny. Później żegnałam się z ekipą, bo niewiele czasu zostało do mojego powrotu. Między nami panował raczej grobowy nastrój, bo musieliśmy się przecież rozstać. Najbardziej było mi żal opuszczać Kubę. Kiedy mnie przytulił, jasno można było wyczytać, że nie chce mnie puszczać, że mógłby tak mnie trzymać całą wieczność. Potem, nie wiem jakim cudem, znaleźliśmy się na łóżku, wtuleni w siebie, ale spokojnie, w pełni ubrani. Wyglądałam i zachowywałam jak ja, ale sprzed kilku lat. Spokojna, lecz wesoła, zaczytana w książkach, raczej nieufna, ale gdy się już otworzy, może opowiadać całymi godzinami. Z nim tak miałam. Leżeliśmy tak razem, ręce splecione ze sobą, aż Ola, tamta dziewczyna, zaproponowała spacer nad jezioro. Chętnie przystaliśmy na propozycję, chłopaki oczywiście pobiegli pierwsi, a my na spokojnie podążałyśmy z tyłu, rozmawiając. Z tematów rozmowy pamiętam, że porównywałyśmy Kubę do Dawida Kwiatkowskiego (zdjęcie niżej). Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, aż w końcu Kuba odkręcił się do mnie ze swoim zniewalającym uśmiechem i sen się skończył.
Ktoś wie, co to może wszystko oznaczać?








czwartek, 12 września 2013

Casting

Dziękuję, Aśka. Ten opierdziel był mi potrzebny. Mówię serio. A jedyne blizny na nadgarstkach mam po wypadku na rowerze, bo jak byłam mała, to wpadłam na słoiki.
No nic... Miałam nie emować, postaram się. Będzie dobrze, prawda? Powinno, przynajmniej. Poza tym jaram się akcją, która ma związek z fp Polish Tomboys i Alex, jedną z moich faworytek (więcej informacji tutaj) *O* tylko muszę umówić się z Kaori na zdjęcia, bo filmik to i na wf się w szkole nagra, tak jak w piątek bodajże. "Efekty specjalne" Igi, konfetti z trawy od Dominiki, moje śpiewanie oraz śmiechy Levi oraz Olci. I like it ^~^
Szczerze? Chętnie bym się przeszła gdzieś, ale jest zbyt późno, poza tym nie mam celu do zdobycia na spacerze. Czegoś lub Kogoś mi brakuje i ta osoba zapewne wie o kogo mi chodzi, prawda Koalo? Eh... Chyba nie zapomnę tego, co się działo w sobotę, wiesz? Chyba poczułam nieco więcej niż powinnam. Ale pozbieram się. Ciekawa jestem jak będzie wyglądać nasze dzisiejsze spotkanie... Jak się zachowasz? Jak ja sama się zachowam? Nie wiem, ale w głowie pojawiają mi się co raz to nowe scenariusze, sceny i możliwości, których nikt nie powinien zobaczyć. To zło... Musiałam obiecać Ans, że nie dam Ci się pocałować... A co, jeśli sama zacznę? Jestem taka głupia... -.-"
Ostatnio pomyliłam Haruki z chłopakiem... Tomboy mode? Antek, adorator-prześladowca? Kosmos! A Kona w roli doradcy sercowego? Masakra! Ale przynajmniej ma być spokojniejszy. Obiecał przecież...
Ostatnio jakoś zżyłam się z Majką. Zajebista dziewczyna, mądra, ładna i wgl... Fajnie jest z nią czasem pospacerować, pogadać... Jedyną jej wadą to chyba to, że ma chłopaka... A szkoda.

Ej, ej, ej... Powiedzcie... Czy według was wiek powinien być przeszkodą dla miłości?

niedziela, 1 września 2013

Co u mnie

Kolejny już raz zaczynam posta, potem mówię sobie, że go skończę, ale zapominam o nim i potem albo zostawiam, albo usuwam. Nie wiem już co robić... Gubię się, a serce boli co raz to mocniej. Mam dość. Chcę odejść. Nie mogę. Popsułam się. Ktoś chętny mnie naprawić? Nie? No trudno. Zostanę taka już do końca... Umrę taka? Ale kiedy?
Jestem głupim, bardzo głupim klaunem. Wszyscy wokół się śmieją... Ze mnie? Ze mną? Nie, ja płaczę z uśmiechem na ustach. Nikt nie może wiedzieć. Nikt nie może widzieć. Znikam, ale też zostaję na miejscu.. o co chodzi? Gdzie jestem? Kim jestem? Same pytania... Mam krótkie włosy. Ans gratulowała mi osiągnięcia celu. Jakiego celu? Ah, bycia tomboy? Może... Jest ze mnie dumna? Po co? Dlaczego? Babcia powiedziała, że wyglądam jak chłopak. Fajnie. Bandaże czynią cuda. Potrafią ukryć dużo... Też tak chcę. Nie potrafię. Samotność sprawia ból. Też to czujesz? Tęsknię za tobą, Neko.  Sprawiłaś mi sporo bólu, ale nadal coś do ciebie czuję. Chcę znów słyszeć twój radosny głos, widzieć twoje śliczne oczy. Być obok. Przepraszam. Czy jest za późno? Nie chcę, żeby nasza przyjaźń tak się skoczyła... Chyba, że to było tylko wyobrażenie z mojej strony? Powiedz coś, proszę... Milczenie mnie zabija. Boli. Ciebie nie? No tak... Przecież tak beznadziejna osoba jak ja nie może być blisko ciebie. Nie zasłużyłam. Straciłam szansę. Znowu płaczem pokrywam moją poduszkę... Kinga śpi, więc muszę być ciszej. Jestem cicho. Tęsknię. Nie wiem, co zrobić. Aśka znowu mnie pewnie opierniczy... Za ponad osiem godzin szkoła... Poznasz mnie? Zapomnisz? Zostawisz? Zagadasz? Boli... Wtedy na meetingu też bolało. Ona mnie zawołała, Ty się odwróciłaś, jakbyś nikogo nie widziała obok. Jakbym nie istniała. Ona widziała skutek w moich oczach. Widziała łzy, które czekały, żeby popłynąć. To nie takie proste... Nie chcesz mnie znać? Proszę bardzo... Też nie chcę znać tej części mnie. Dzięki Tobie jestem, jaka jestem... Dzięki Tobie się zmieniłam. Dzięki Tobie, Levi, Aśce, Hiro, Ans... I wielu innych. Chciałabym wiedzieć tylko jedno... Czy jesteś dzięki temu wszystkiemu szczęśliwa?

piątek, 19 lipca 2013

List do M.

Droga M.!
Chcę Ci powiedzieć, że mi Cię brakuje. Jesteś istotną sprawą w moim, nie oszukujmy się, dość monotonnym życiu. Gdzie jesteś? Kiedy Cię znajdę? Kiedy Ty mnie znajdziesz...?
Strasznie tęsknię. Nawet nie wiesz jak. Mam tyle pytań, na które chcę uzyskać odpowiedź, lecz bez Ciebie nic się nie dowiem. To boli. Ta przejmująca pustka jest nie do zniesienia. Gdzie się podziałaś, o Miłości? Moja Miłości...
Może już się spotkałyśmy? Być może... Może dopiero Cię zobaczę? Być może... Może mieszkasz gdzieś daleko? Być może. Może nigdy nie będzie dane mi Cię spotkać? BYĆ MOŻE.
W kim drzemiesz, o Miłości? Gdzie się skryłaś? Pod jakim imieniem? Jest ich w końcu tyle różnych... Tak jak i charakterów i osób, które się za nimi kryją...
Poznałam ostatnio pewną dziewczynę... Kilka lat starsza, mniej więcej mojego wzrostu, bardzo ładna... I do tego tomboy... Nie sądzę, żeby cokolwiek z tego było, bo ona mnie nie zauważa w ten sposób, co ja ją. Jednak może to się zmieni. W końcu to ja powtarzałam, że zawsze trzeba mieć nadzieję, bo wszystko może się zmienić. Jednak czy tym razem to zda egzamin? Nie mam pojęcia. Może i dziewczyny mają rację, mówiąc, że odległość nie ma znaczenia... Ale to ja byłam tą, która powiedziała, że dla niej takie związki nie mają sensu... Czy Gabi będzie wyjątkiem, dla którego będę w stanie odstąpić od tej reguły? Trudno mi powiedzieć. Szczególnie, że wiem, że jeśli uda mi się z Nią, to jeszcze bardziej zranię tym Sarę. Boję się tego, ale chciałabym z Gabi spróbować... O ile ona też by tego chciała... Ale no ludzie kochani, ona jest na studiach! W zasadzie ma dopiero iść w tym roku, ale mimo wszystko...
Chcę Cię znaleźć, o Miłości... Nie ma to jak dygresja, serio. Ale gdzie Ty jesteś, co? No gdzie?
Wybaczcie, Drodzy Czytelnicy. To wynik ostatniego mojego nastroju. Wiem, że będzie lepiej i Ją odnajdę, ale wraz chciałabym przynajmiej wiedzieć, że jestem dla kogoś najważniejsza, tak jak ten ktoś dla mnie. Poczekamy co przyniesie czas, bo w końcu każda zmora znajdzie swojego adoratora, prawda?

piątek, 12 lipca 2013

Animatsuri

Cześć wszystkim, Czytelnikom. Trochę mnie nie było, ale teraz znowu się pojawiam. Ostatnio coś chyba mój ojciec się psuje, ale to w sumie dla mnie dobrze, bo dzięki temu mogę jechać na Animatsuri! Yay! Przez czas trwania konwentu postaram się robić szybkie opisy co się dzieje lub co robiłam. Tyle atrakcji, a tak mało czasu.... No nic. Jakoś dam radę.

Piątek, 12 lipca. Godzina 6:35
Właśnie robię ostatnie szlify, ubieram się, pakuję ostatnie rzeczy. Potem jeszcze tylko śniadanie i z mamą na dworzec, gdzie będą na mnie czekać dziewczyny, z którymi jadę. One będą robić cosplay~~ *O* z Yu-Gi-Oh. Postaram się o zdjęcia swoje, ewentualnie wstawię kogoś innego, jeśli nie dam rady sama im zrobić. Boże, konwent! Mój pierwszy, więc trochę się denerwuję. W sumie nie ma bardzo czym, ale jednak. Z Ans planujemy iść na konkurs mruczenia i sądzę, że Ans uda się wygrać.
Dobra, lecę budzić mamę.

Piątek, 12 lipca. Godzina 10:45
Jesteśmy już w Warszawie, czekamy na autobus. Widzę tomboy'e... Aaaaach~~~! Śliczne *Q*  boże, boże, boże. Nie no, nie wierzę! Kyaaaaaah! Po grupie krąży butelka w wodą truskawkową z biedronki. Miło.

Piątek, 12 lipca. Godzina 11:40
Od jakich 10-15 minut jesteśmy na terenie konwentu, a już wuchaczyłam 4 tomboy'e. Widzę Tiff też chyba jest Aki. Jezu, fangirling~~! Kaori chyba ma dość mojego wariowania. Jaram się. No to w końcu tomboys! Renge mi pomaga ich szukać. Yay!

Nadal piątek, 12 lipca. Godzina 13:03
Od poprzedniego wpisu widziałam 11 tomboys'ów. Jaram się, że nie wiem. Poznałam się z dwoma.

Ten sam dzień, pół godziny później.
Stan tomboy'ów wynosi 13. Sorki, 14

Piątek, 12 lipca. Godzina 17:16
Stan rzeczy przedstawia się tak: poznałam Hiroo, jedną z moich ulubienic na fp "Polish tomboys", dostałam podpis na koszulce Usagi, zdjęcie i hug'a. Zdziwiła się nieco jak powiedziała, że obserwuje jej bloga. Tak niesamowicie się cieszę, że nikt tego nie ogarnie. Hiroo. Zna. Moje. Imię. I. Mnie. Przytuliła! No w sumie ja ją, ale to nieważne. Mam wejściówkę, mam sleeproom zajęty, tylko czekam na Ans i resztę z moją torbą, bo zostawiłam ją im, w czasie, kiedy ja się pchałam do wejścia. Ciekawa jestem, gdzie one w końcu są. No nic. Zostaje czekać.

Piątek, 12 lipca. Godzina 20:34
Okazało się, że zostawili moją torbę i sama musiałam po nią iść. Ale znalazłam i mam. Biegałam w kaftanie bezpieczeństwa! To było zajebiste! Ale jeden chłopak się wywalił i rozwalił sobie brew... Biedny Michał... Dostał hug'a ode mnie i Usagi i było już lepiej. Teraz siedzimy w jednym z room'ów i śpiewamy~~ lubię śpiewać

Piątek. Nie. Sobota, 13 lipca. Godzina 0:02
Niby na dole jest dyskoteka, ale siedzimy w pokoju i jemy z Usagi i Ans pocky na zmianę z zupkami chińskimi. Był też pocky kiss *o* słodko. Pobudka po 4, bo o 5 będzie panel o One Ok Rock, a Usagi musi się jeszcze ogarnąć. Plus jeszcze "myry myry"
Usagi mówi: yy...yy... Yyyy... Nie wiem

Sobota, 13 lipca. Godzina, kurwa, 2:49
Próbuję spać. Próbuję. Jakieś kilkanaście minut temu jeszcze spałam, ale później obudził mnie Szogi swoim zacnym głosem pytając, czy zespół, którego słucha kilku gości obok, to Dark en Ciel. I wiecie co, kurwa? To było to jebane Dark en Ciel! Bo mi to po coś potrzebne! Zajebiście! Szogi też coś puszczał, ale poszedł na fajka. Obiecał, że będzie uważał, żeby go nie zgwałcili murzyni.... Ale tak serio, to komuś przypierdolę chyba... Chce im się, kurwa, gadać o prawie trzeciej nad ranem i świecić latarką po twarzach! Zajebiście, kurwa! Zajebiście! A ja mam niby iść na panel o One Ok Rock.... Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Może jeszcze gdzieś spotkam Hiroo~. Może. Wracam do próbowania, żeby pójść spać. Dobranoc.

Sobota, 13 lipca. Godzina 7:33
Jednak nie udało mi się wcześniej zasnąć, więc poszłam się przejść po szkole. Sporo ludzi nie spało. O godzinie 3 nad ranem. Całe pierwsze piętro było pełne ludzi! Ale no cóż... W pół do piątej poszłyśmy się z dziewczynami przebrać i potem na kawę. Ripper chciała iść na fajki, ale szkoła zamknięta, więc nie wyszła chyba. Kawka wypita, potem krótki spacer i na karaoke! Wymiatałam przy mikrofonie! Przy kilku piosenkach, których wcześniej nigdy nie słyszałam, byłam dużo lepsza niż osoby, które znały je bardzo dobrze. Możecie mi gratulować. Ponad dwie godziny śpiewania i nas wygonili z sali, bo trzeba odpocząć przed konkursem, na który oczywiście się wybieram. Może uda mi się wygrać... Mam nadzieję, że się uda. Poza tym, kilka minut temu spotkałam się przez przypadek Hiroo i gadałyśmy przez chwilę. Trochę zaspana była, ale jak się spało trochę ponad dwie godziny.... Odeśpi.

Sobota, 13 lipca. Godzina 20:50
Prawie cały dzień śmiałam się dziś razem z Dill, a jeśli nie było jej w pobliżu, szwędałam się po konwencie razem z Gaarą. Przy okazji wpadłam na kolejne tomboy'e. Zbierały podpisy na koszulkach i hugi. Jedna z nich, Gabi, jest mniej więcej mojego wzrostu, połowa włosów w kolorze ciemny blond, a drugie pół kolorowe. Coś mnie do niej ciągnie... Szczególnie, że dowiedziałam się, że jest les. Byłyśmy też w sklepie, bo dziewczyny musiały się zaopatrzyć między innymi w fajki. Wróciłyśmy do szkoły i rozeszłyśmy soię. Cosplay się spóźnia.

Niedziela, 14 lipca. Godzina 4:19
Autor posta zasnął w trakcie pisania. Przepraszamy za utrudnienia.

Niedziela, 14 lipca. Godzina 16:42
Konwent już zakończony, jesteśmy w pociągu, wracamy do domu. Było miło, ale się skończyło. Gabi jest świetna. Poza tym to tomboy, tak samo jak Natalia, jej koleżanka. Niezły zbieg okoliczności... Spotkały się dwie pary w składzie Gabryśka + Natalia. One same były mocno zdziwione, ale dość spoko szła rozmowa i wgl... Gabi się tak ładnie uśmiecha... *.* Poza tym nieco dziwnie się przy niej czułam. Możliwe, że się zauroczyłam. Możliwe. A tak poza tym sądzę, że dobrze byłoby jej w garniturze...

Niedziela, 14 lipca. Godzina 18:40
Od jakiegoś czasu już jestem w domu. W końcu wszystko, co dobre, szybko się kończy. Te trzy dni minęły w aż zatrważającym tempie, poznałam wielu wspaniałych ludzi, widziałam ponad 20 tomboy'ów, z czego trochę bliżej poznałam się z sześcioma. Tiff cały czas mi umykała, ale może następnym razem jeszcze ją spotkam.... Ach, te nieco dziwne spojrzenia kierowane w moją stronę i moich znajomych. Słyszałam też, że sporo osób uważało mnie i Marcina za parę XD niezły żart. Nie mam nic do Marcina, bo to świetny chłopak jest, ale mimo wszystko wolałabym pewną kolorowowłosą dziewczynę... Ale cóż, nie zawsze ma się to, co by chciało. Dowiedziałam się też, że od naszego pierwszego spotkania Kaori wiedziała, że mam coś z tomboy'ami wspólnego. I miała rację. Trochę tam mam, ale jeszcze sporo mi brakuje. Może ja się lepiej pójdę ogarnąć...

Wtorek, 16 lipca. Godzina 18:14
Wczoraj miałam wielkie odespanie konwentu, ale nadal się nie wyspałam. Jeszcze zdążę. Ogólnie rzecz ujmując, to mi się podobało. Tylu ludzi... I tomboys... *q* Mam zdjęcie z Hiroo! Yay~! Jestem szczęśliwa, że jednak tam pojechałam. Tyle wygrać... I pozdrowienia dla wszystkich, którzy widzieli, bądź poznali, dziewczynę z identyfikatorem podpisanym "Kona <3" oraz dla faceta, który na jedną z moich przypinek zareagował "skoro tak lubisz się przytulać, to chodź" no i było tulanie~~~
FREE HUGS, LUDZIE!

piątek, 5 lipca 2013

Bo jest taka sprawa...

*szepcze* Goooosiak
haaaaaai~?  
Co ty na to, żeby zacząć ten post pisać?
ahn no taaaak~! chce Ci się zacząć? XD 
Niom. Co ty na to, żeby to zrobić coś w stylu naszej rozmowy, a to, kiedy która mówi dać innymi kolorami?
hmmm... okej :3 Zapewne zastanawiacie się, z jakiej to okazji piszemy wspólnego posta. Otóż... 
Otóż dzisiaj odbył się w naszym mieście... <Famfary proszę...> meeting fandomowy~! Chyba pierwsze takie coś od bardzo dawna
Taak... nawet nie wiedziałam, że tacy ludzie istnieją w naszym mieście! Wiem jedynie, że był jakiś Zalewkon w 2009 roku... dość dawno. Ale od początku. *chwila milczenia* Kona, Ty przyszłaś przede mną~! 
Hai! Racja. Tak szczerze powiedziawszy to byłam jedną z organizatorek, więc miałam sporego stresa czy to wszystko wypali... Ale wypaliło! Było świetnie! ... Ale od początku. Na umówione miejsce przyszłam jako jedna z pierwszych osób. Już z daleka widziałam, że pod żaglówką ktoś siedzi... Okazało się, że to dwie dziewczyny z mojej szkoły, które też przyszły na meeting. Miło. Gadałam z nimi chwilę, gdy nagle zobaczyłam trochę dalej siedzące kolejne dwie dziewczyny. Jedna z nich brązowowłosa w spódnicy w kratkę, białej koszuli i z krawatem, a druga blondynka, z bardzo jasnymi włosami, w bluzie z pandą! *O* Urocza... Okazało się, że obydwie mają na imię Paulina. Z ksywek pamiętam tylko, że jedna była Kaori, a druga chyba Sunako...? Jakoś tak... Dobra. Nieważne. Chwilę później przyszła Ayami razem z Usagi...    
  Wychodzę sobie z domu jak kulturalny człowiek. Idę piaszczystą drogą w kierunku Zalewu, mieszkam dość blisko, chciałam odpisać na GG... a tu dzwoni telefon. Patrzę na ekran: Usagi. Odbieram. Ta mówi mi, że mam iść pod szkołę, bo nie chce iść sama. No kurwa, mam aż pół kilometra! *ironizuje* no to mówię, że nie chce mi się tam iść. Ostatecznie poszła skrótem i spotkałyśmy się za Stanicą. Razem skierowałyśmy się w kierunku Żagla.
Konę poznałam już po chwili. Rzuciłam się do witania z ludźmi. No oczywiście~! Gdzie ludzie, tam i Ayami się musi witać~! Ale ludzie są tacy ciepli... Ayami lubi się tulić x3 zapoznałam się z wszystkimi. Już po chwili nawiązałam kontakt z Pauliną-Kaori (dalej nazywaną Kaori). Ta bluza była taka urocza *o* zważywszy na fakt, że jestem pandą...
Ludzie się zbierali, a ja wyglądałam Ansu i Tsuu - czyli kolejnych organizatorek. Ansu już znałam, ale ciekawa byłam Tsuu... 
Hai hai. Tłum się zbierał, a Tsuu jak nie było widać, tak nie było. W końcu pojawiła się i ona, a zaraz za nią Sayuri, nasz fotoreporter. Tak na początku to nikt ich nie poznał, ale nagle zaczęłam się drzeć, że to Tsuu i poleciałam się przywitać. Nie poznała mnie... Spytała, czy my się na żywo już widziałyśmy... Na litość boską! Chodziła ze mną do szkoły!
 Nie wiedziałam, co się dzieje, ale pobiegłam się witać~! No co, Ayami się wita~! Przywitałam się więc kulturalnie z Tsuu i Sayrui. Dostałam plakietkę, yaaay~! Była to prostokątna karteczka z czerwonym kółkiem: czytaj flaga Japonii. Karteczki miały z tyłu coś jakby samoprzylepną powierzchnię (?). Nie wiem, jak to nazwać... w każdym razie można je było przykleić. Karteczki jednak odpadały od ubrania, przynajmniej większości. Dlatego nagle w rękach chyba Usagi znalazł się marker i pisała nam nasze imiona na rękach~! Wcześniej były na tychże karteczkach, ale spotkał je wiadomy los. 
Ayami... To była taśma dwustronna... Wcześniej proponowałam dziewczynom agrafki, ale nie... Taśma będzie lepsza... Jassssne... Tak więc pomogłam rozdać plakietki i niektórym zapisałam imiona. Po chwili dołączyły Klaudyna z Caroliną, a później Ansu.
    Oj no goooomen~! Nie znam się ToT Wiem, jestem pierdołą XD I co to się działo, jak Ansu dołączyła! Usagi zaczęła biec w jej stronę, a Ansu w przeciwną. Zapewne to strojem Ansu była tak zachwycona Usagi... pobiegłam za nią, a ze mną jeszcze Kaori... i chyba ktoś jeszcze, ale nie pamiętam o.o w każdym razie: nie ogarniam, po co ja tam biegłam, ale cóż. Ansu dobiegła jednak w okolice Żagla i dopiero tam zaczęła witać ludzi. 
Potem poszliśmy na trawę usiąść~~ kilka osób miało koce, ale i tak każdy gdzieś tyłek wcisnął.
Czyli Ayami wzięła koc, ale sama wpakowała się do Alisy i Aśki. Ja i moja logika. Anyway: zamiast w kole usiedliśmy w półksiężycu. I się zaczęło...  
Zaczęłam gadać z ludźmi wokoło mnie, kiedy to Ans wydarła się na mnie i kazała iść na środek, koło niej, gdzie była już Haruki i Tsuu. Każda z nas krótko się przedstawiła, po czym przyszła kolej na resztę... A Ansu, mądry człowiek, poleciała każdego po kolei tulić. Po jakimś czasie ja w sumie też...
  Tak, to było zdecydowanie wesołe, jak Ansu biegała każdego przytulić. Kona też się złamała! I też biegała! Emm... całe przedstawianie się potrwało chyba z godzinę czy pół, ale było nas ponad 30 osób! Nie jestem pewna, nie liczyłam... oczywiście, po chwili było wiadomo, kto jest yaoistą/tką, a kto yuristą/tką... i jak Ansu za mocno poleciała, żeby przytulić Usagi, w efekcie czego wylądowały na trawie, Ans na Usagi... to Nano już taki wzrok @.@ 
Nie tylko one były na trawie... Mnie też na ziemię ciągnęły... Albo ten tekst Piotrka (on był Piotrek, prawda...?): "jestem Piotrek, lubię hentai'e" XD. No cóż... Albo to, co zrobił Pieter... Akrobatyka... *O* Dobra. Później graliśmy wszyscy w karty, ale gra polegała na tym, że ten, kto wyciągnie z talii jokera, musi wykonać jakąś karę. Ale były to łatwe kary, jak na przykład trzeba było wymienić wszystkie mangi yuri, które się zna.
 Tak, tak, Piotrek. Genialne było to salto *o* normalnie awwwwwwww. I te sprawy. No. Nie wiem nawet, kto musiał wymienić mangi yuri. Ale dobra tam. Graliśmy dalej. Koala musiała wymienić 3 klasyki anime. I wtopiła. No tak... wciągałam ją przez pokazywanie już tych nowych anime... przyznaje, zawiodłam jako nauczyciel ToT No to kara... miała oberwać w tyłek. Od Ans. Nie widziałam w końcu, jak to się skończyło... Kona, a Ty patrzyłaś? 
Patrzyłam, ale chyba Ans się nie udało. I Koala dalej nie grała. Nie chciała. Po chwili gra nam się znudziła, więc zaczęły się rozmowy... Marcin, wiedz, że cię uwielbiam! OXOXOXOXO (kiss and hug) No... Po jakimś czasie ruszyły pielgrzymki do topazu po jedzenie. Te miny ochrony i ludzi wokoło... XD
 Etto... tak. Ayami, niczym wolny strzelec, wędrowała od grupki do grupki. Taaa, bo ja jestem wiecznie niezdecydowana >.< W każdym razie, to było na tyle, jeśli chodzi o organizację tak naprawdę. Dalej organizowaliśmy się sami. I taaaak, pielgrzymki do topazu... ja nie brałam w nich udziału, pilnowałam naszego miejsca~! Zrobiło się jakieś takie kółeczko: ja, Piotrek, Alisa, Aśka, Usagi, Levi, Zuźka, Patrycja, Kaori. Chyba nikogo nie pominęłam. I tak sobie gadamy. Ayami, jak to Ayami - po chwili miała już zrobiony wywiad środowiskowy i wiedziała, kto pisze, co pisze, czy gdzieś to publikuje... właśnie, link od Tsuu...
 Ja tam nie wiem... Byłam zbyt zajęta Marcinem... XD Ale serio! Nie śmiać mi się tam! To wcale nie jest śmieszne! Baka... Do nas dołączyły się Gina, Ripper, Nori, a Klaudyna z Caroliną kręciły się w pobliżu. A wracając do pielgrzymek, to w czasie tej, w której uczestniczyłam ja, Marcin i Carolina kłócili się, które z nich jest lepszym gwałcicielem... Wyszli, że Carolina ma jakąś chorobę, która polega na tym, że uprawia się seks przez sen i się tego nawet nie czuje... Poza tym wygłupy Marcina z koszykiem w sklepie... XD The best! Poza tym proponował mi, żebym z jego ekipą pojechała na Animatsuri do Warszawy, a pod to pociągnęła się też Gina. Miło to słyszeć, że ktoś tak zajebisty jak oni chcą się zadawać ze mną.
 *opluła ekran* Że co kurwa proszę?! Boże... zaczynam się cieszyć, że nie miałam kasy i do teraz (jest 0:21...) jestem jedynie na śniadaniu i jogurcie. To straszne @.@
I tak, właśnie jebłam Konę za was w głowę *jeb* Głupia, Ty też jesteś zajebista x3
Ale wracając do normalnych ludzi... Zuźka wbijała mi palec w pępek, śmiejąc się, że robi mi dziurę w brzuchu. Piotrek gadał z Alisą i Aśką. Jeśli mi się nic nie pomyliło i Nano był z nami, to patrzył, jak leżę na Zuźce, a Usagi na Levi. Toż to yurista, więc to był pewnie dla niego raj~!
Zdziwiłam się w pewnym momencie, gdzie ich wywiało na tak długo. Więc za telefon i do Kony~! "Zwolniłam" przez to Zuźkę i Usagi to wykorzystała... podsiadła mnie, menda jedna... 
 Taaaak... My wracamy z topazu, a tu mój telefon. Patrzę... Dzwoni Ayami. Odbieram, "halo?" i tyle pisków było po drugiej stronie... Moje biedne uszy... Ludzie, którzy siedzieli na przystanku, dziwnie spoglądali na mnie jak się tak darłam na nią przez telefon... Wróciliśmy, potem znowu gadu-gadu i śmiechy. W końcu Nori wymyśliła, żeby pobawić się w głuchy telefon. Większość przystała na pomysł i gra się zaczęła... Słowem przewodnim był, w zasadzie już wczoraj, gwałt. Ach, to przekręcanie...
 Taaaaaaaak.... przekręcanie... to już domena chyba przede wszystkim Caroliny, siedzącej obok mnie. Było.. ciekawie... na przykład. Zdanie brzmiało coś typu: "Kanapki z dżemem są najsmaczniejsze" <nie pamiętam słowo w słowo> a skończyło się na: "Kanapka z masłem i szczypiorem gwałci kanapkę z jajecznicą". W międzyczasie owa kanapka była z cukrem, potem kechupem... tak więc... jak widać: ile ludzi, tyle opcji. Graliśmy i graliśmy... a motywem przewodnim był gwałt. Pamiętam zdanie - wymyślone przez Levi zresztą - "Pan kupił wibrator na dwie dziury swojemu niestabilnemu psychicznie psu" .________. Tak, to je Levi, tego nie ogarniesz...
 Tam było jeszcze coś z satanistą... Dobra, NIEISTOTNE. Nasze grono powoli się zmniejszyło do raptem... Ile nas zostało? My dwie, Koala Marcin, Gina i Ripper, Nori, Kaori, Levi, Usagi... Ktoś jeszcze?
  No jakoś tak. Po chwili jednak Levi i Usagi pufff! zniknęły. Zostaliśmy w ósemkę. I podjęliśmy decyzję o żegnaniu się. Taaa, żegnaniu... *godzinę później* Grupka ośmiu mangozjebów stoi, jak stała! Usagi przyszła z Olką i poszły sobie na molo. My tacy: to chodźmy do nich! Przeszliśmy może... 1/3 trasy? Stanęliśmy na początku molo i zaczęliśmy gadać, wydurniać się. Jak to my...
 Zapomniałam o Kawaii-chan... -.-" no nic... Jeszcze wcześniej widzieliśmy gejów! Nie byliśmy w sumie pewni, czy oni serio są razem, ale skoro Ayami tak twierdzi... Nie będę się kłócić. Dziewczyny im robiły zdjęcia, a w końcu do nich poleciały.... A Nano za nimi XD Hehehe... Potem było to, o czym mówiła Ayami. Przy okazji Koala chciała mnie wrzucić do zalewu... I zmacała mi brzuch. Żegnamy się, żegnamy... Spytałam się, czy ktoś mnie odprowadzi na przystanek. Na to zgodzili się Marcin <jaki dżentelmen normalnie... Nie pozwoli dziewczynie samej czekać..> , Ayami z Koalą i Kawaii-chan, która w drodze powrotnej wyłamała się nam przy carrfour'rze (czy jak to się do cholery pisze..), a my dalej.
 Zapomniałam o naszych gejątkach! Wystraszyli się chyba tej bandy, co pobiegła na drugą stronę molo, żeby ich oglądać. Ale no... wyglądali jak geje! Mój gej-radar pracował na najwyższych obrotach! Tak, Nee-san (Kawaii-chan, dla mnie jednak Nee-san) poszła na nasze osiedle, a my prosto. Dreptamy sobie na przystanek. Stoimy, gadamy kulturalnie we czwórkę, a tu nagle bum! - coś spadło z góry na ramię Marcina. Wystraszony, chciał co coś zrzucić. Ale... to coś okazało się być małym wróbelkiem *o* takim uroczym... Konie udało się go pogłaskać, ale potem wrócił na drzewo. Szkoda... 
On mnie prawie dziobnął! Menda mała, kurde! Ludzi mu się dziobać zachciało... Ale przyznam, że piórka ma mięciutkie... Ku naszemu rozczarowaniu, kilka minut później przyjechał mój autobus i musiałam się z czubkami rozstać... A szkoda... Tak miło było... Nee, Ayami, co robiliście, jak mnie już nie było?
 Po rozstaniu z Koną nastąpiło ustalanie kto gdzie idzie. Ja i Koala kierowałyśmy się w lewo, a Marcin w prawo. Wytłumaczył nam jednak, że autobus ma jakoś po 20 i odprowadzi nas. Więc idziemy sobie, a nagle z uliczki... wyjeżdża czerwony samochód. A kto jako kierowca? Mama Koali. K Koala powiedziała mamie, że idzie nad Zalew, spotkać się ze znajomymi. A teraz co? Widzi ją, mnie i Marcina. Marcin - obcy chłopak i ja - a jej matka mnie nienawidzi. To przeze mnie Koala zaczęła słuchać punku, oglądać anime, czytać mangi, mojego yaoistycznego bloga... Ech. Koala jednak stwierdziła, że zabierze się z mamą. Okej... ponoć jakoś się z tego wyciągnęła.
A mnie Marcin, niczym prawdziwy dżentelmen, odprowadził pod same drzwi od klatki schodowej. Przez cały czas rozmawialiśmy. A jak weszłam do domu, pierwsze słowa to: "Mamoo, ale było zajebiście na meetingu..." i zaczęłam opowiadać...
 Ale takiego chłopaka jak Marcin to ze świecą szukać normalnie! Gratuluję jego rodzicom takiego syna! A jego dziewczyna będzie miała/ma bardzo dobrze. Bo taki chłopak to skarb, prawda Ayami?
No. Naprawdę - Marcin jest już jednym z niewielu. Gratulacje dla rodziców, dobrze go wychowali... mówię wam, chłopak jak marzenie!
No ale... tak oto zakończył się masz meeting... Jak już opowiedziałam mamie, otworzyłam Facebook'a. Trzeba się przecież zalogować i ludzi pozapraszać, ne? No. Tylko tak siedzę, w pokoju cisza, a ja: "mamo... boję się zalogować...". Zastała mnie miła niespodzianka. Ludzie wstawiali posty na stronę wydarzenia. Z podziękowaniami.​.. ne, Kona, dla Ciebie, jako jednej z organizatorek, to chyba piękna nagroda?
 Tak. Dziękuję Wam wszystkim ludzie. Dobrze się bawiłam i sądzę, że Wy też. Mimo że z częścią widziałam się po raz pierwszy w życiu, to mogę powiedzieć, że Was kocham. Jesteśmy trochę jak taka pokręcona rodzina, a połączyła nas wspólna pasja i jednocześnie fascynacja... Gdyby jeszcze kiedyś udało się zorganizować coś takiego, byłoby to dla mnie wielkie szczęście, ale też i zaszczyt. Zaszczyt dlatego, że Was poznałam, że jesteście tak wspaniałymi osobowościami. Wiem to, mimo tego, że znany się jeden dzień. Dziękuję Wam, kochani. Dziękuję...
 Kona, wzruszyłam się, mimo że to nie o mnie... cholera. To żeś walnęła. Ale... kto powiedział, że ostatni? Chcielibyśmy zrobić jeszcze jeden meeting, pod koniec sierpnia. Wtedy większość powinna być już w mieście, wrócić z upragnionych wakacji... I jak tak z Marcinem gadałam, to w weekend. Były osoby dorosłe, pracujące, którym dni w tygodniu nie bardzo pasują...
Anyway: z tego miejsca pragnę podziękować Wam wszystkim. Pomysłodawczyni,​ Ansu. Organizatorom: Ansu, Konie i Tsuu. Sayuri, która dzielnie robiła zdjęcia. I Wam wszystkim. Tym, z którymi zamieniłam może dwa słowa, jak i rozmawiałam cały meeting... Dziękuję. Dziękuję, że daliście mi możliwość spędzenia dnia w jakiś bardziej produktywny sposób, niż oglądanie kolejnego anime, żeby nadrobić sezon... Dziękuję za każdą godzinę, minutę, sekundę z Wami spędzoną. To był wspaniały czas. Dla mnie bardzo cenny. I ten dzień zapisał się już ciepłą linią w moim (jak sami wiecie) trochę poranionym sercu. Mimo, że jest trochę problemów, to mogłam się cudownie bawić. I nie traktowałam tego meetingu jako ucieczki od swoich problemów. Traktowałam go jako nową możliwość. Nową szansę. Nową sposobność, na poznanie ludzi z zainteresowaniami podobnymi do moich. I takich, którzy... no, są po prostu niesamowici. Dziękuję Wam z całego serca.
 Teraz to żeś narobiła... Się poryczałam... Ale naprawdę było nam miło spędzić z Wami ten czas. I nie mów, Ayami, że nie było o Tobie, bo było. Sama wiesz jakie miejsce u mnie zajmujesz...
 Oj Kona, nie chciałam! Nie płacz! Nam też było miło, mogę Cię o tym zapewnić. Chodziło mi, że mnie już znasz troszkę dłuższej niż jeden dzień, hah... no ale wiem. Dobrze. W porządku. Niech będzie. To co, wspólne "Dziękuję"? Tylko jak by to zrobić...
Dajesz po literce! Ja zacznę... 
D
Z 
I 
Ę
K 
U 
J 
Ę  
*skreśla ostatnią literę* E powinno być 
 Niekoniecznie ; )
 Ja mówię, że ma być, to ma być!
M
Ah, no dobrze~
Y 
Tak więc dziękujemy z całego serca. Dobranoc
 Chyba miłego dnia... chociaż niech będzie dobranoc. Miłej nocy, miłego dnia czy czego tam chcecie. Do napisania~!
 Haaaai~~!
Żadne do napisania! Toż to jeszcze listę trzeba opublikować. Sama nie wiem po co, ale... XD Kolejność przypadkowa.
  1.  Tsuu
  2. Ansu
  3. Kona
  4. Sayuri
  5. Zenon
  6.  Król
  7. Dinozaur
  8. Milena
  9. Piotrek
  10. Haruki
  11. Ayami
  12.  Usagi
  13. Levi
  14. Koala
  15. Marcin 
  16. Nano 
  17. Zuźka
  18. Paulina
  19. Kaori
  20. Gina
  21. Ripper
  22. Nari
  23.  Marshall
  24. Renge
  25. Kuba
  26. Klaudyna
  27. Carolina
  28. IzuTokki
  29. Pieter
  30. Aśka
  31. Alisa
  32.  Eryk
  33. Oliwia
  34. Weronika
  35. Grzesiek
  36. Dominika
  37.  
A to jesteśmy sobie myy~! Która to Ayami, która to Kona? Ci, którzy nas znają - nie wypowiadać się! >.<

     

niedziela, 16 czerwca 2013

Wszystkiego najlepszego!

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje naaam~! Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje naaaaaam~! Nieeeeeech żyje naaaam~!
A kto? Konata, czyli ja. Dokładnie 15 lat temu, w jednym z miejskich szpitali, około godziny pierwszej w nocy przyszłam na świat. Moja mama twierdzi, że spieszyło mi się na świat, dlatego urodziłam się miesiąc przed terminem, który wypadał na 15 lipca... (Wtedy to by było... Ja 15, dziadek 16, a Klaudyna 17 lipca.. )
Miałam 53 centymetry długości i 3 kg wagi. Niedużo... Sporo się zmieniło do tej pory. Teraz mam jakieś 120 cm i 54 kg więcej... Również wiele przeszłam, a mój wujek wypomina mi to, jak odwiedzałam go w szpitalu w wieku chyba 3 czy 4 lat. "Juuuuuuujeek! Kanapki ci niosę!" Och, jak on mi to lubi wypominać...
Swoją drogą jako dziecko wyglądałam trochę jak chłopiec w sukience, a teraz chciałabym być tomboy'em. Zdałam sobie sprawę, że moje uczucia będą kierowane w stronę dziewczyn, że jestem inna. Że nigdy nie będę idealną córką, jaką chcieliby moi rodzice. Wiem, że nie jestem w stanie pokochać chłopaka. Wiem dużo rzeczy, ale jedna z nich jest dla mnie najważniejsza.

Kocham moich przyjaciół. Ci najbliżsi są dla mnie niczym rodzina, a nawet bliżej. Wiedzą o mnie dużo i uratowali mnie z wielu sytuacji, w tym także od śmierci. Dziękuję Wam, kochani.

Ps. Mimo że urodziny mam dopiero dzisiaj, to już wcześniej dostałam kilka prezentów. Jeden od Sary, drugi od Klauduny, a trzeci od mamy. Pierwsza przyszła paczka od Sary, gdzie był pluszowy miś, którego zdjęcie jest niżej, zaje***** t-shirt z krukiem na czaszce i kartka z życzeniami; w drugim dwie świetne bluzki (tak, znowu), a w ostatnim złote serduszko do łańcuszka. To wszystko jak na razie.
Mosiek mówi dobranoc!

Miało być wstawione około 1, ale usnęłam niestety... No nic. Dobranoc